Zostaw swój adres mailowy, wówczas gołąb pocztowy przyniesie wieści o kolejnej "Migawce" prosto na Twoją skrzynkę..
Imię
Email

Niegrzeczna

Skomentuj przez profil Facebooka


You may also like...

23 Responses

  1. Zdjęcie z wentyletorem zrobiło mi dzień. Dziena!

  2. Lucja Szwedo pisze:

    Doskonale rozumiem i czym piszesz! W kraju też nie brakuje ludzi, którzy przekraczają granice dzieci:-( ja też reaguję. Poza tym, myśle ze gdy nie reagujemy uczymy dzieci, że dorosłym wolno to robić i nikt ich nie obroni, dlatego tak wiele dzieci milczy gdy są molestowane, bo chcą być „grzeczne”. A upominanemu korona z głowy nie spadnie;-)

  3. Ola Wysocka pisze:

    Mieszkaliśmy kiedyś w Libii, tam wszyscy mieli odruch robienia puci-puci. Maciek był jeszcze mały i nie protestował, my się szybko poddaliśmy. Ale już jak byliśmy w Azji i tłumy Azjatów chciały z moimi dziećmi robić sobie zdjęcia, to zapytana o pozwolenie kazałam pytać bezpośrednio zainteresowanych. Czasem się zgadzali, czasem nie. Szybko się zorientowali, że jest duża szansa, że ktoś ich przekupi słodyczami…;) Z innej beczki, zauważ że w Polsce też to mamy, tylko w trochę innej formie. „Daj cioci buzi, bo cioci będzie przykro” na przykład…

  4. Hanna Cheda pisze:

    Asiu, masz racje! Rodzina mojego męża (Wenezuela) ma podobne podejście, kontakt z dziecmi to duzo wlasnie łaskotania, „daj przytulaska cioci albo ciocia bedzie smutna”, puci-puci”, na szczęście teściowa czyli ich kochana babcia szanuje ze nie zawsze dzieci maja na ten kontakt ochotę. Jak tam pojedziemy w wakacje to na pewno beda na tym tle konflikty A rozmowy z dziecmi kończą sie na „byłaś grzeczna? Jak w szkole?” Jakby ktoś mnie na dzien dobry pytał czy dobrze sprawuje sie w pracy i czy szef jest zadowolony to dalszej rozmowy by nie było

  5. joan pisze:

    Oj kochana jak ja Cie rozumiem. Ale to jest ludzka przypadlosc niezalezna od geografii. Nad polskim morzem myslalam ze zwariuje. Kazdy staruszek uwazal ze ma prawo, dotknac polaskotac, poszarpac policzek, wyszczerzyc swoja bezzebna szczeke pristo w oczy malucha, podawac reka (i teatralnie sie obrazac kiedy mala nie podala reki) nawet rzadac calusow. W pewnym momencie bylam po prostu niemila. Natezenie tego bylo tak wielkie a alka tak zlekniona tego dziwnego zainteresowania. Mowilam chlodnym tonem „nie dotykac” . mialam serdecznie dosc tych ludzi ktorzy bez pytania o zgode dziecka chcieli nim zaspokoic swojw potrzeby.

  6. wooooooow, to zdjęcie po prostu wymiata, Gaja wymiata, nie mam słów!!!!!

  7. Paulina Szmit pisze:

    Najchętniej spędziłabym tak całe lato. I jeszcze kawa mrożona. Macie tam kawę, co? :)

  8. lavinka pisze:

    Moja też nie lubi takich akcji, na szczęście zdarzają się sporadycznie (mamy jedną sąsiadkę, której ręce latają, ale już ją młoda „wychowała”). Nigdy jednak nie spotkałam się z komentarzem, że Alisa jest niegrzeczna, bo się nie dała dotknąć. Co najwyżej zdziwienie, że protestuje czy ucieka. Gaja na pewno zwraca na siebie uwagę kolorem skóry i włosów, to przyciąga lepkie łapki. :(

  9. Ania pisze:

    Bardzo lubię Was czytać i śledzić Wsze podróże i pięknie uczysz córkę odwagi przeciwstawiania złu panującemu na świecie, jednak zamieszczając w sieci jej półnagie zdjęcia, niestety ale również posuwsz się za daleko, bo karmisz nimi tych złych ludzi i możliwe, że kiedyś samej Gajce zacznie to przeszkadać. Sama jestem matką i wiem, że takie mauszki w samych majtasach są urocze i mamy inaczej to postrzegamy, niestety tak jak piszesz na świecie są też źli ludzie, którzy inaczej patrzą na takie dziecko, a i też łatwo mogą sobie takie zdjęcie skopiować i różne rzeczy z tym zrobić.. Wiem na pewno, że mi by się nie podobał fakt, że moja mama coś takiego robi, a jakie jest zdanie Gai? Na to pytanie mimo, że jako matka znasz ją najlepiej, nie jesteś w stanie dzisiaj odpowiedzieć. Pytanie tylko czy chcesz na to pytanie odpowiadać? Mam nadzieję, że nie potraktujesz moich słów jako krytyki, bo bardzo Cię podziwiam i uważam, że jesteś świetną mamą. Jedynie wiem, że często człowiek uczciwy nie zdaje sobie sprawy, że mogą być ludzie, którzy mogą tę niewinność wykorzystać.

  10. javka pisze:

    wentylator i Gajka wymiatają :)))))))))))))))) Kocham Was:)))

  11. javka pisze:

    p. s . nie kocham wentylatora

  12. Joanna Swieta pisze:

    Ha,ha,ha. Zdjecie boskie. Chyba goraco bylo

  13. Mo Sowi pisze:

    Ależ zdjęcie :))) wooooow! Jakby go normalnie chciała z drogi wzrokiem usunąć ~~~ no powiem ci ze ONA ma tę MOC :)

  14. Też mama pisze:

    A ja wczoraj, będąc ze zmęczoną już, rozwrzeszczaną dwulatką na placu zabaw, usłyszałam od obcej przechodzącej obok kobiety określenie mojej córki jako „terrorystka”. Na to moja dwulatka wykrzyczała jej głośno słowo „nie”. Dzielnie się obroniła 😉

  15. Lucja Szwedo – Zgadzam sie na calej linii. Sa grzeczne i milcza, bo przeciez przekracza granice autorytet – ksiadz, przyjaciel domu, czlonek rodziny. A potem? Szef, kolega z pracy itd. Nie uchronimy maluchow, a potem duzuchow przez zderzeniami z zyciem. Ale przynajmniej mozemy probowac nauczyc ich orientowania sie w swoich emocjach i odwaznej obrony wlasnych granic. Tak wiec trenujemy magiczna fraze : no me toques, por favor! I oby nigdy na serio sie nie przydala. Choc z drugiej strony – kazda sytuacja jest na serio. Nawet ta na merkado czy u hosta w domu.

  16. Aga pisze:

    Mój mąż pochodzi z Calabrii i kiedy odwiedzamy tamtejszą rodzinę mam ten sam problem. Dzieci traktowane są tam jak marionetki, to wręcz niewyobrażalne żeby dziecko miało swoje zdanie. Szarpanie, całowanie na siłę, łaskotanie, pyrganie, zmuszanie do przytuleń jest tam całkowicie normalne a dziecko ma to akceptować. Oczywiście nie pozwalam tak znęcać się nad moim dzieckiem czym wzbudzam falę oburzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *